27 sierpnia 2014

Minestrone z ementalerem

Przy okazji blogowania, natknęłam się na konkurs kulinarny związany z kuchnią szwajcarską.
Szwajcaria... jedyne co przychodzi od razu do głowy to sery i czekolada. Wiem, że nie należę do mistrzów cukiernictwa, więc czekoladę na razie odstawiłam na półkę. Od prawie tygodnia zagłębiam się w tajniki typowych szwajcarskich potraw, szukam, czytam, studiuję. Najbardziej cieszy mnie fakt, że kuchnia ta ulega między innymi wpływom włoskim, czyli moim najulubieńszym. Wyczytałam, że dość popularną potrawą w Szwajcarii jest minestrone, które już jakiś czas temu chciałam zrobić. Zupa ta na pewno się sprawdza w charakterystycznym dla większej części Szwajcarii, klimacie górskim. Chłodne dni do Polski też zaczynają zaglądać, więc czemu nie. Robię minestrone.   



Składniki:
4 łodygi selera naciowego
3 małe ziemniaki
1 mała cukinia
1/4 główki małej kapusty
puszka pomidorów bez skórki (lub passata pomidorowa)
puszka białej fasoli
1 mała marchewka
1 średnia cebula
3 ząbki czosnku
litr wody (lub bulionu)
pół opakowania małego makaronu
garść startego sera ementaler
liść laurowy
szczypta chili (lub więcej)
ćwierć łyżeczki papryki słodkiej w proszku
garść natki pietruszki
olej rzepakowy
sól
(przepis na 5 sporych porcji)

W dużym garnku teflonowym (lub z grubym dnem) smażymy pokrojoną w kostkę cebulę i rozdrobniony czosnek. Po 2 minutach do tego samego garnka wrzucamy pokrojoną w mniejsze kawałki marchew, cukinię, a także poszatkowaną kapustę. To samo dotyczy pokrojonych w kostkę ziemniaków, pokrojonego w plasterki selera i fasoli (bez zalewy z puszki). Wszystko razem smażymy jakieś 3 minuty. Po tym czasie wlewamy wodę (lub bulion), passatę, dodajemy liść laurowy i przyprawy. Gotujemy na małym ogniu około 20 minut. Następnie wrzucamy natkę i surowy makaron, gotujemy kolejne 4 minuty. Minestrone jest bardzo gęstą zupą. Jeżeli jest dla Was za gęsta, dolejcie bulionu. Zupę wlewamy na talerze i posypujemy startym ementalerem. 

6 komentarzy:

  1. wygląda smakowicie - zapisuję do wypróbowania. a nie lepiej zamiast pomidorów z puszki zastąpić świeżymi póki są dobre?
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że lepiej :). Ja użyłam do przepisu passaty, chciałam żeby zupa była bardziej wyrazista, pewnie dlatego nie skupiłam się na tym, żeby skorzystać ze świeżych pomidorów. Również pozdrawiam.

      Usuń
  2. Ojej, ale Ci zazdroszczę tej akcji. Niestety ze względu na miejsce zamieszkania nie mogłam wziąć w niej udziału (wysyłka nożyka). A zupka pysznie wygląda. Dziękuję za udział w akcji :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Na akcję udało mi się załapać dosłownie na ostatnią chwilę, frajdy mam z tego tyyylee. Pozdrawiam :).

      Usuń
  3. Zupa jedzona nożem do chleba? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie! Była tak gęsta, że trzeba było ją kroić. :). Pzdr.

      Usuń