Cytrynówka dziadka Zdzicha

Dziadka niestety nie miałam okazji poznać, tym samym nie gwarantuję, że przepis jest taki jak być powinien. Trochę rozmawiałam z tatą, coś tam mu świtało, ale do końca nie był pewny. Babci niestety też już ze mną nie ma, więc ostatnia nadzieja na zdobycie przepisu, ulotniła się. Mam pobabciny notes z przepisami, ale jak na złość, cytrynówki brak. Jest natomiast opis jak udekorować stół w kolorach fioletu, bardzo przydatne informacje. Bardzo :). Cała babcia. 
Przepis jest trochę inny niż na podobne wódki cytrynowe, bo nie używa się do niego soku z cytryn, tylko same skórki. Tak zasugerował mój tata. Wyszło pysznie, inaczej, więc chyba faktycznie warto olać sok.
I tak sobie myślę, że jak ją zrobię z sokiem, nie będzie po filtracji tak pięknie klarowna. 




Składniki:
0,5 l spirytusu
0,5 l wody przegotowanej lub źródlanej
10 cytryn
cukier (wg uznania)

Cytryny dokładnie myjemy i cienko obieramy ze skóry. Obieramy tak cienko, żeby nie pozostał na skórkach nawet mały kawałek białej błony. Nalewka nie będzie dobijała gorzkim posmakiem. 
Skórki kroimy na mniejsze kawałki i zalewamy spirytusem na max 12 godzin. Po tym czasie skórki wyrzucamy. (Mała uwaga: robiąc kolejną cytrynówkę, okazało się, że jeżeli skórki są dokładnie obrane (bez białych błon), można je trzymać w alkoholu do końca. Nalewka nie wyszła gorzka.) 
Wodę zagotowujemy, dosypujemy cukru tyle ile mamy ochotę (ja użyłam 1/4 szklanki), mieszamy i studzimy. Łączymy wodę ze smakowym spirytusem, rozlewamy do butelek, odstawiamy przynajmniej na 2 tygodnie. Po tym czasie możecie ją przefiltrować. I może dalej stać. Lub nie. 

Komentarze

Prześlij komentarz