30 listopada 2014

Grog

Jak grog to rum, jak rum to marynarze. Nie inaczej. Ceremoniał picia grogu, to bardzo stary ceremoniał kultywowany przez stulecia, zwłaszcza we flocie angielskiej. Dopiero na początku lat 70-siątych XX wieku zaprzestano tego zwyczaju (źródło: www.zeglarstwo.waw.pl). Mój grog jest oczywiście podrasowany, tak do końca nie wiem z czego był zrobiony oryginał, może była to mieszanka jedynie rumu i wody. 
W momencie, gdy robiłam ten trunek, z przyjaciółmi zamarzyła nam się ogromna ilość śniegu, ostry mróz i wielki gar groga do okiełznania. Niestety zimy na razie brak, cierpliwie zatem będziemy czekać. Chłopaki najbardziej czekają na przymusowe przydomowe odśnieżanie, z nieograniczoną ilością dolewek. Się zrobi. Grog naprawdę bardzo rozgrzewa, nawet taki już lekko ostudzony.  Mimo proporcji, rum jest bardzo wyczuwalny. Reszta przypraw i cytrusy - obowiązkowe. Pamiętajcie, żeby nie podgrzewać za bardzo groga, nie chcecie chyba, żeby alkohol wyparował. To byłaby zbrodnia. Smacznego!



Składniki:
2 kubki wody
1 kubek ciemnego rumu
2 łyżki cukru
4 goździki
1 łyżka czarnej herbaty
1 kora cynamonu
plastry pomarańczy i cytryny
(przepis na 3-4 porcje)

Wodę zagotowujemy w garnku, wrzucamy herbatę, zaparzamy. Dorzucamy do tego cukier, goździki, cynamon, zagotowujemy. Wyłączamy gaz, krótko studzimy. Do garnka dolewamy rum i wrzucamy  parę plastrów cytryny i pomarańczy. Dokładnie mieszamy i rozlewamy do szklanek.

2 komentarze:

  1. Mmmm, lubię takie smaki zimową wieczorową porą :) Wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również. Teraz brakuje już tylko śniegu :). Pozdrawiam,

      Usuń