3 stycznia 2016

Minestrone

Co jest najlepsze na mroźne dni do jedzenia? No zupy przecież! Dla mnie sezon zupowy zaczyna się w okolicach października, kończy w marcu. W ciepłe dni jakoś za zupami nie przepadam. Zima niby już nas zaczyna powoli atakować, aczkolwiek śniegu nie ma. Ale zimno jest! Zupa więc!
Wszystko co udało mi się dostać w sklepie, postanowiłam najnormalniej w świecie, ugotować. Plus fasola i mój ulubiony ser Bursztyn. Dodatkowo chili rozgrzewa niebywale, bo oczywiście postanowiłam nie dawać "szczypty". I wiem, znowu kuchnia włoska, znowu jestem nudna. Życie. Lubię i kropka!


Składniki:
2 l bulionu warzywnego
pół szklanki fasoli (ja użyłam Jasia)
3 liście włoskiej kapusty
2 małe marchewki
2 łodygi selera naciowego
1 czerwona papryka
1 cukinia
1 ząbek czosnku
1 chili
biała część małego pora
puszka krojonych pomidorów
2 liście laurowe
1 łyżeczka suszonego oregano
kawałek sera Bursztyn lub innego długodojrzewającego
sól
oliwa

Fasolę opłukujemy, zalewamy wodą (jakieś 4 cm ponad poziom fasoli) i zostawiamy na noc do namoczenia. Marchewki, seler naciowy, por i czosnek kroimy w plasterki. Paprykę i cukinię kroimy w średniej wielkości kostkę. Liście kapusty cienko szatkujemy. Wszystkie warzywa smażymy na niewielkim ogniu, około 5 minut, po tym czasie całość zalewamy bulionem. Do zupy dorzucamy pomidory z puszki, oregano, poszatkowaną papryczkę chili, fasolę i liście laurowe. Doprawiamy  solą i gotujemy około 10 minut. Tej zupy nie powinno się długo gotować, ponieważ warzywa muszą być jędrne i chrupiące. Próbujcie ich od czasu do czasu, będziecie wiedzieli kiedy będą miały dość gotowania. Zupę przed podaniem posypujemy serem. 

3 komentarze:

  1. Witaj Moniko, Włosi najczęściej do takiej zupki dodają mały makaronik i obowiązkowo parmigiano reggiano, tego 'śmierdziucha' nie wiedzieć czemu dodają do wszystkiego, może poza gelati. Często, zwłaszcza w rejonie Lacio gotuje się sam wywar mięsny lub wege i dodaje się do takiego klarownego bulionu ulubiony makaronik i całą resztę. Na nasze mrozy zupka jak marzenie. Spełnienia marzeń Moniko, zwłaszcza tych kulinarnych oraz zdrowia życzę Ci w Nowym Roku, pozdrawiam Majka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też ją bardzo lubię, bardzo! Maja, dzięki za kolejny komentarz. O drobnym makaronie oczywiście wiem, ale postanowiłam go pominąć ot tak :). Co do "śmierdziuchów" też dodawałabym do wszystkiego, nawet do lodów, uwielbiam! Tobie również wszystkiego dobrego i smacznego. Pozdrawiam :)!

    OdpowiedzUsuń