14 maja 2016

Zupa szczawiowa

Oj chodziła za mną już od paru miesięcy. Szukałam jakiś czas temu, szczawiu mrożonego, ale nigdzie się nie napatoczył. Zniechęciłam się, nie to nie, poczekam do maja. I jest! Mam! Piękne dwa bukiety tego zielonego cuda. Tak na dobrą sprawę, ostatni raz taką zupę jadłam z 10 lat temu. Sama przyjemność - gotowania i jedzenia. Muszę się dokładniej rozejrzeć za szczawiem poza sezonem, może dostanę go np. w słoiku? Pewien młodzieniec ostatnio, wysłał mi zdjęcie szczawiu zapakowanego w słoiki, chyba od babci. Może to jest jakieś wyjście. Nic to, zupa wyszła przesuper, My zadowolony, tata też się załapał i mu smakowała. Zróbcie.


Składniki:
200 g liści szczawiu
3 średnie ziemniaki
biała część małego pora
1 duża marchewka
1 korzeń pietruszki
1 l bulionu warzywnego
pół pęczka koperku
1 łyżka masła
2 łyżki śmietany 18%
sól
pieprz
(przepis na 4 porcje)

Marchewkę i pietruszkę kroimy w małą kostkę (ja miałam dość wąską marchewkę, dlatego pokroiłam ją w półplasterki), pora kroimy w półplasterki, wszystko smażymy na maśle około 4 minut. Zalewamy bulionem, gotujemy 3 minuty, po tym czasie dorzucamy pokrojone w kostkę ziemniaki, gotujemy do miękkości warzyw. Szczaw bardzo dokładnie myjemy, szatkujemy i dodajemy do zupy, gotujemy 3 minuty, doprawiamy solą i pieprzem. Całość zabielamy śmietaną i dodajemy poszatkowany koperek.

4 komentarze:

  1. Witaj Moniko, przeczytałam Twój wstęp do zupy szczawiowej, mnie jakoś ona nie wychodzi ale podzielę się doświadczeniem chomikowania szczawiu, przez wiele lat wraz z mamą robiłyśmy to zielsko w słoiczki, z solą i przez ten "zmemłany" szczaw bardzo zraziłam się do tego barszczyku i wymyśliłam mrożenie; dokładnie płuczesz, pozostawiasz do ocieknięcia i szatkujesz, wkładasz do małych pojemników, trzeba zabezpieczyć przed wypadnięciem i do zamrażarki. W ostatnim etapie gotowania zamrożony wrzucasz do wywaru by tylko lekko zagotować i gotowe, przynajmniej czuje się strukturę i konsystencję szczawiu. Pozdrawiam Cię i z nadzieją czekam na te wszystkie kulinarne pomysły o których wspominałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stokrotne dzięki. Bardzo doceniam, że chciałaś to wszystko napisać. Pozdrawiam bardzo serdecznie :).

      Usuń
  2. Witaj Moniko, zapomniałam się podpisać, to przez remont, tak zakręci człowiekiem, że ten nie wie jak się nazywa. Dlaczego miałoby mi się czegoś nie chcieć, np. dialogu z osobą, której twórczość kulinarna tak bardzo do mnie przemawia. Planuję wypróbować Twój przepis na kopytka zapiekane, jak znajdę formę i ręce mi nie będą opadać! Pozdrawiam Majka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie myślałam, że to Ty :). Miło mi!

      Usuń