19 czerwca 2016

Curry z kurczakiem i kalafiorem

Robione na szybko, żebym jeszcze zdążyła zrobić zdjęcie. I bardzo rzeczowa rozmowa z My:
Ja: Myyyy, muszę to szybko ugotować i zrobić zdjęcie, bo zaraz będzie ciemno. Ruchy!
My: Nie chcę nic mówić, ale priorytetem dla Ciebie, powinno być raczej szybkie nakarmienie mnie, a nie zdjęcie.
Tak wyglądają często nasze rozmowy na temat żarcia. Ja, że zdjęcie, on, że głodny :). Curry robi się bardzo szybko i jest przepyszne. Zjedliśmy je z chlebkami naan. Idealne, nawet chyba bardziej nam spasowały niż jakiś tam ąę ryż. Chociaż z ąę też byłoby ok. 


Składniki:
1 duża pierś kurczaka
pół kalafiora
1 cebula
2 ząbki czosnku
1 chili
pół szklanki wody
mała puszka mleczka kokosowego
pół łyżeczki curry
pół łyżeczki kurkumy
1/3 łyżeczki mielonego imbiru
szczypta cynamonu
sól
olej rzepakowy
(przepis na 3 porcje)

Pokrojoną w kostkę cebulę i rozdrobniony czosnek smażymy na oleju rzepakowym. Dodajemy do tego pokrojoną w kostkę pierś kurczaka, plasterki chili i różyczki kalafiora. Od razu dosypujemy wszystkie przyprawy i smażymy około minuty. Całość zalewamy wodą i mleczkiem kokosowym gotujemy pod przykryciem parę minut - do miękkości kalafiora. Na koniec doprawiamy jeszcze solą, jeżeli jest taka potrzeba. Jeśli sos jest za rzadki, można go zredukować, poprzez gotowanie bez pokrywki.

5 komentarzy:

  1. No i ten kolor, cudnie wygląda!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czym można zastąpić mleczko kokosowe ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej niczym, ale można je po prostu pominąć. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Witaj Moniko, My i Wy bardzo lubimy curry! Twój przepis spadł jak z nieba, u mnie nadmiar kalafiora więc dziś zrobiłam , curry udało się wspaniale, od siebie dodałam odrobinę fasolki szparagowej (idąc za Twoją radą 'kombinujcie, próbujcie), całość koniecznie do powtórzenia! A swoją drogą to miłe, że tak dbasz o nas, nie od dziś wiemy, że człowiek jada także oczami (ależ jestem gaduła). Pozdrawiam. Majka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :). No jak mam nie dbać, jak muszę. Dobra, nie muszę, ale chcę :). Jak macie nadal nadmiar kalafiora, zróbcie koniecznie aloo gobi - to jest dopiero mistrzostwo świata! Ja, w czasie sezonu kalafiorowego, mogłabym jeść tylko to. Pozdrawiam i jak zwykle dziękuję za nadmiar słów w komentarzu, nadal mi miło.

      Usuń